środa, 9 listopada 2011

Wizyta u cudotwórcy

Kiedy Sebastian zachorował, nagle okazało się, że mamy wokół siebie bardzo dużo bardzo życzliwych osób. Wiele osób bardzo nam pomogło i do tej pory pomaga. Dzięki nim znaleźliśmy rehabilitantów, zbieraliśmy 1% podatku, mieliśmy i mamy wsparcie, oraz otrzymaliśmy tysiące ton pomocy i pozytywnej energii.

Mam cały zeszyt zapisany kontaktami do rehabilitantów, lekarzy, firm ortopedycznych itp. Na początku bardzo dużo jeździłam z Sebastianem po wszelkiego typu lekarzach itp, teraz mamy mniej więcej poustawiany rozkład stałych zajęć. Oczywiście dalej skrupulatnie notuję, czekam na kontakty, bo w tej chorobie nigdy nic nie wiadomo. Podczas moich podróży od gabinetu do gabinetu, oprócz wspaniałych specjalistów spotkałam również ludzi, którzy żerując na ludzkiej krzywdzie bez skrupułów tłuką kasę. Oczywiście, wszystkie te kontakty są nam przekazywane w dobrej wierze i przez kochanych ludzi, jednak nie zawsze okazują się strzałem w dziesiątkę.

Ostatnio trafiliśmy do specjalisty, która trochę poszerzyła moją wiedzę na temat SMA:

1. Jak lekarze nie wiedzą co zrobić z pacjentem, to zwalają na genetykę bo się nie znają (w domyśle - zna się tylko osoba wypowiadająca te słowa). Ale no problem, zaraz się tym zajmiemy.

2. Sebastian nie chodzi bo ma zablokowane kanały w kręgosłupie i trzeba mu go ponastawiać. I to bez sensu, że jedne mięśnie zanikają szybciej a drugie wolniej Nie ma żadnego związku z genetyką tylko z kanałami energetycznymi, które zaraz naprawimy.

3. Dodatkowo należy podawać mu chińskie leki wyciągnięte z szuflady. Leki należy przyjmować 3 razy dziennie, dodatkowo smarować maścią stawy. Leki nie maja daty ważności ani ulotek w żadnym ludzkim języku, za tą są na 10% skuteczne w przypadku Sebastiana. Po powrocie do domu, zadałam sobie trud i wyszukałam angielskojęzyczne ulotki owych leków. Oto co znalazłam:

a. Lek na zapalenie pęcherza moczowego
b. Lek przeciwzapalny i przeciwbólowy, wpisany na amerykańską listę ostrzegającą o przyjmowaniu leków z Chin bez kontroli wykwalifikowanego lekarza, ponieważ jednym ze skutków ubocznych jest blokowanie odruchu kaszlu.
c. Lek stosowany przy urazach i stłuczeniach oraz pobudzający cyrkulację krwi.
d. Maść Na stłuczenia i siniaki.
Przypominam - Podawać 3 RAZY DZIENNIE DWULETNIEMU DZIECKU.

5. Koszt wizyty 170 PLN
6. Nie, niestety nie możemy dostać rachunku, bo specjalista od SMA zapomniał pieczątki.
7. Od razu nam lepiej i Sebastian jest prawie zdrowy, poprawę widzimy z każdym dniem.

PS. Jak by ktoś chciał niezawodne chińskie leki na SMA, to mam takie na zbyciu :)

2 komentarze:

  1. A nie kazał przypadkiem przyklejać nad łóżeczkiem takich dziwnych symboli dających energię z kosmosu?



    Nasz specjalista (zresztą świetny masażysta) gdy zaczął nas nagabywać tymi rysuneczkami szybko się z nami rozstał... Gadka o zablokowanych kanałach w kręgosłupie też była, aczkolwiek ich odblokowywanie nie działało.... tak to już jest z SMA że nawet cudotwórcy przy nim wysiadają...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasz to co innego - on się znał na rzeczy - przekazywał energię z kosmosu bezpośrednio do ciała Sebastiana przy użyciu własnych rąk :) Na razie nie pomogło, ale pewnie tylko dlatego, że nie stosujemy chińskich leków jako dopełnienia całości kuracji :)

    OdpowiedzUsuń