Sebastian, który teoretycznie dopiero dziś powinien odbyć swój pierwszy dzień w przedszkolu, z dumą opowiadał mi, jak to byl już starszakiem i wszystko wiedzał i mógł oprowadzać nowe dzieci po przedszkolu.
No a zloty motocyklowe chyba będziemy musieli nieco ukrócić...
Po przedszkolu pojechaliśmy do Dziadka Stasia.
Sebek wielce zafascynowany podlewaniem ogródka (i mnie przy okazji) nagle krzyknął:
-K... mać, nie chce mi się ten wąż trzymać!
Ja udałam, że nie słyszałam, a Dziadek Staś stwierdził:
-No ładnie, już takie wyrazy umiesz a przeżegnać się pewnie jeszcze nie potrafisz.
Na co Sebastian:
-Umiem się przeżegnać. Pa pa. widzisz, że umiem?
Proste?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz