piątek, 6 lipca 2018

Letni relaks

Lato w pełni, więc mąż mój ukochany postanowił zapewnić sobie i nam przy okazji moc atrakcji.

Stwierdził na przykład, że fajnie będzie zrobić dach nad tarasem na działce. 

Pomysł naprawdę wspaniały, dach nabiera kształtu i jest prześliczny, ale że to pierwszy w życiu dach no to trochę czasochłonny...

Dzieci od rana do nocy nie robią nic innego oprócz stania przy nim i wpatrywania się w to jak przybija deski, odrywa bo krzywo, przybija jeszcze raz, odrywa bo jeszcze trzeba dociąć...

Pomagają jak mogą, trzymają, doradzają, podtrzymują na duchu.

Ja dla odmiany postawiłam na przetwory. 

Po wstępnym zrobieniu paru dżemów całkiem się rozkręciłam i przerzuciłam się na soki...

Mąż robi dach drugi tydzień, jeżdżąc między działką, domem, sklepami ze śrubkami a tartakami.

Ja wczoraj w nocy przebierałam 15 kg czarnych porzeczek i do 2 rano rozlewałam do słoików sok porzeczkowy by już o 6 rano wstać do pracy...

Dziwnie działa na nas to lato...


poniedziałek, 28 maja 2018

A po Komunii...

Tak jak pisałam wcześniej, pierwsza Komunia święta była dla Sebastiana niesamowitym przeżyciem.
No ale wiadomo, że każdy, nawet najbardziej rozmodlony 9-latek czeka również na komunijne prezenty :)
 
Jako że życie nasze zarządzeniem losu od stycznia związane jest z Paryżem, a pokomunijny tydzień zamiast wizytami w kościele zaczął się tradycyjnie wizytami w szpitalu, postanowiliśmy przekuć to w pozytywy.
W życiu człowiek otacza się wieloma przedmiotami i pragnie mnóstwa ciągle nowych i nowych prezentów.
Ale po latach to, co najbardziej zostaje w głowie to wspomnienia i czas spędzony z rodziną.
Dlatego właśnie na Komunię Sebastian dostał od nas... fantastyczny czas :)
Czas w towarzystwie rodziców, siostry oraz... Myszki Miki, Minnie, Buzza Astrala, Psa Pluto i paru całkiem ładnych księżniczek ;)

Jednym słowem... Disneyland :)
 
W tym cudownym świecie baśni i magii, w hotelu żywcem wyjętym z filmu o Dzikim Zachodzie, gdzie za oknami widzieliśmy indiańskie tipi, a idąc na kawę mieliśmy saloon i prawdziwe konie; W miejscu gdzie mogliśmy przytulić się do Myszki Miki, przepłynąć łódką po wspaniałej fosie zaczarowanego zamku; W zaczarowanych alejach magicznego miasteczka, gdzie co chwila spotykaliśmy Elsę, przybijaliśmy piątki z Piratami z Karaibów, albo w najmniej oczekiwanej chwili wpadaliśmy na zaczarowane myszki z bajki o Kopciuszku albo trafiaiśmy do restauracji z Ratatuille.
W tym miejscu, gdzie choć wiadomo, że przecież to wszystko jest wymyślone, nieprawdziwe, spędziliśmy jednak naprawdę prawdziwie przewspaniały czas.

Nie tylko patrząc na radość Sebastiana, na to jak chociaż na chwilę zapomina o stresie związanym z ciągłymi pobraniami krwi, o swoich ograniczeniach, smutkach, które nie powinny być udziałem żadnego dziecięcego umysłu.
Pobyt tam był również wspaniałym czasem dla nas. Tym rzadkim momentem, w którym mogliśmy znów na chwilę przenieść się do świata dzieciństwa, w którym dobro zawsze zwycięża, wszystko jest proste łatwe i przyjemne, a lody czekoladowe można jeść zawsze jest ma się na to ochotę i to w każdej ilości...

Dodatkowo przyjechała do nas koleżanka z klasy Sebastiana, dzięki czemu wyjazd był dla dzieciaków jeszcze fajniejszy!

Mamy nadzieję, że ten prezent pozostanie w Sebastiana pamięci na całe życie i że zawsze kiedy będzie mu smutno czy źle będzie mógł wrócić wspomnieniami do tego czasu beztroski i prawdziwej dziecięcej przygody.
 

























 



sobota, 26 maja 2018

Dzień Mamy

Dzień mamy zawsze wykorzystuję do tego, żeby na chwilę się zatrzymać i docenić to, co mam najcenniejszego.

A najcenniejsze jest to, czego nie da się kupić, a co codziennie daje mi siłę do działania.

Miłość moich ukochanych dzieci ❤

To prawda, że los sprawił, że na codzień spotykamy na swojej drodze dużo więcej przeciwności, ograniczeń, że poświęcamy wiele czasu i energii na rzeczy o których istnieniu przeciętny człowiek nie ma nawet pojęcia...

Mam jakiś taki defekt psychiczny, który pomimo wiecznego cheronicznego niewyspania, pomimo ciągłej nierównej walki z chorobą syna, z którą generalnie z góry wiadomo, że wygrać się nie da, mimo tego, że jak już myślę, że więcej nie zniosę i już naprawdę wydaje mi się, że doszłam do kresu swoich możliwości, los właśnie wtedy pokazuje mi, że jednak się myliłam i dowala mi jeszcze bardziej, pomimo tego wszystkiego ja dalej jestem szczęśliwa i spełniona.

Dzięki chorobie Sebastiana nauczyłam się tego, czego nie umiałam wcześniej.

Że w życiu naprawdę liczą się tylko chwile, że warto dbać i doceniać każdy promyk słońca i że warto wykorzystywać czas który jest nam dany, bo jest to naprawdę dużo mniej, niż się nam wydaje.

I że najcenniejsze co mam w życiu to moje ukochane dzieci, chociaż nieustannie wystawiają mnie na próbę granic mojej cierpliwości ;) 

A dziś rano Sebastian chodził za mną i jęczał, że koniecznie muszę zajrzeć do skrzynki na listy, bo na pewno coś do niego przyszło...

W skrzynce znalazłam kartkę z gazety dla mam, w której jest napisane, że jestem najlepszą mamą na świecie...

No cóż, kłócić ze słowem pisanym się nie będę ;) 


poniedziałek, 14 maja 2018

I Komunia

W miniony weekend Sebastian przeżył bardzo emocjonujące i wspaniałe chwile.
Czekał na nie i przygotowywał się cało rok.

Sebastian był bardzo, bardzo przejęty, ale chyba nie bardziej niż ja :)

W każdym razie uroczystość była wspaniała, Sebastian czuł się i wyglądał przecudnie otoczony gronem kochających go ludzi.
W imieniu Sebastianka i swoim dziękujemy wszystkim za ten cudowny czas !

A ja i Michał jesteśmy z niego mega dumni :)
I tylko nie możemy uwierzyć, że ta chwila nadeszła tak szybko...
 
 
  
 

 





  


poniedziałek, 7 maja 2018

Zgłoś remont czyli my w HGTV

U nas w życiu tak już jest, że jak coś robimy, to na 1000 procent.
2018 rok ogłosiliśmy rokiem zmian no i nie mogło się na delikatnych zmianach skończyć :) 

Jak pewnie wiedzą ci którzy mnie znają, prowadzę z tatą firmę Party Tino sprzedającą stroje karnawałowe.
Które generalnie sprzedają się w styczniu, w którym tradycyjnie pracuję praktycznie na okrągło.
Do tego wyjazd na próbę kliniczną - oczywiście w samym środku stycznia.

Jednak czegoś nam brakowało do tego aby w pełni zagospodarować styczeń 2018...

Tak.
Remontu ;)

Otóż parę miesięcy wcześniej ogłosiliśmy się do programu z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu remontu. 
Z jednej prostej przyczyny - nie mieliśmy zielonego pojęcia, jak w naszym nie tak wielkim mieszkaniu zmieścić dwójkę dzieci - w tym jedno na wózku, wraz z całym dobytkiem w postaci ponizatorów, piłek rehabilitacyjnych, koflatorów, oraz na przykład ubrań czy tony zabawek...

Już myśleliśmy że nic z tego nie będzie, a tu proszę - przemiła niespodzianka...
Zadzwonili do nas producenci z programu Zgłoś Remont z informacją, że wybrali nas do programu.
Realizacja - oczywiście styczeń 2018 ;) 

No cóż, jak szaleć to szaleć :) 

Do wyjazdu do Francji mieliśmy tydzień, tyle więc czasu miała ekipa telewizyjna na stworzenie projektu, zaplanowanie wszystkiego i realizację...

Niewiarygodne ale się udało!

Nasz remont wyszedł naprawdę wspaniale. 
Dzieciaki mają swój pokój i go uwielbiają.
My uwielbiamy naszą sypialnię, w której jest mega miło.

A cała przygoda okazała się początkiem zmian, które okazały się pozytywne, bo mieliśmy to szczęście dostać się na upragnioną próbę lekową i okazało się, że Sebastian dostał przyjęty.

Cała ekipa była dla nas mega przyjazna i naprawdę dawała nam moc pozytywnej energii, a my - pakując się w nocy w przeddzień wyjazdu tuż po zakończeniu zdjęć pomimo szaleństwa minionych dni mieliśmy w sobie dużą dawkę optymizmu.

Sebastian jako główny bohater został zaproszony przez producenta na montaż do studia, dzięki czemu mógł obejrzeć jak to wszystko wygląda od kuchni, jak z ogromu materiału powstaje nasz odcinek.  
Chyba nie muszę dodawać, że był meeega szczęśliwy :) 
A przy okazji - ja też, bo nigdy wcześniej w montażowni nie byłam :) 

Oglądajcie nas na HGTV i dzielcie się wrażeniami :) 

Tutaj znajdziecie zapowiedź odcinka, na całość polujcie w TV.
https://hgtv.pl/wideo/zglos-remont-rodzina-o-specjalnych-potrzebach,1730665,1.html

A my jeszcze raz dziękujemy całej ekipie, Agnieszce, Piotrowi, Krzysztofowi oraz wszystkim, naprawdę wszystkim dzięki którym powstał ten odcinek a tym samym - nasz nowy lepszy dom :)